niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 5

Natychmiast odskoczyłam od Marco. Dobrze że było ciemno, bo usłyszałam głos Francesci ;
- Jest tiu kto ?
- Tak to ja - odpowiedziałam
- Vilu i Marco ? Co ty tu robiesz misiu?- spytała Fran gdy tylko zobaczyła Marco
- Co ? - wyksztusiłam oszołomiona.
- Przepraszam nie powinnam tego mówić - powiedziała trochę speszona- ale co tu robicie ?
- Ktoś nas tu zamknął dla zabawy, klamka sie urwała i siedzimy tu jakąs godzinę- skłamalam- a ty co robisz na korytarzu tak późno ?
- Usłyszałam krzyki i wyszłam z pokoju, myślałam że coś sie stało.
- Dobra teraz to nie ważne, wracamy do pokoju.- powiedziałam.
Marco skręcił w prawo, a my w lewo i nie wytrzymałam musiałam pogadać z Fran:
- Dlaczego powiedziałaś do Marco misiu?- spytałam.
- Tak jakoś.......
- Mów prawdę !
- No ok on mi sie podoba.
Po tych słowach mój świat się zawalił. Wydawało mi się, że mam już dwie koleżanki, poznałam fajnego chłopaka i wszystko zaczęło sie powoli układać, a tu klops. Okazuje sie, że mój kochańy Marco podoba się Fran, nie wiedziałam co powiedzieć, dlatego oznajmiłam że jestem zmęczona i chce iść spać, w końcu zostały mi jeszcze te 3 godz.
*Rano*
Obudziłam się o 7.00. Dziewczyn nie było. Gdzie one tak znikają? Wstalam z łóżka i poszłam do łazienki się umyć i przebrać. Ubrałam krótką, zwiewną, beżową spódnice i turkusowa koszule, którą przewiazalam w pasie. Włosy szybko związałam i byłam gotowa na spotkanie z resztą uczniów. Wszyscy mieliśmysie spotkać w głównym hallu. Pognałam ile sił w nogach, żeby się tyko nie spóźnić. Od razu zauważyłam Ludmi i Fran, ale nigdzie nie było Marco, Diego, Lary i Leny. To dziwne była tylko Natalia, która dziwne się mi przyglądała.
- Dzień dobry dzieci, witam w pierwszym dniu nauki chciałbym.......- Pablo coś tam gadał, ale ja go nie słuchałam, tylko obserwowałam wszystkich uczniów. Po jakimś czasie Pablo zaczął przedstawiać nauczycieli;
- Oto Angie, nauczycielka histori, zna się również na muzyce i jest moją żoną.
- Ja będę was uczył Języka hiszpańskiego  i angielskiego.
- To Jackie, uczy W-fu i trenuje szermierską drużynę.

- Matematyki i fizyki będzie was uczył German.
-Nauczycielem WOSU i Języka niemieckiego jest Ramallo.
- A chemi uczy Pani Esmeralda.
-Beto jest informatykiem i technikiem.

- I na koniec Gregorio, który uczy geografi i biologi.

- Chcę wam również przedstawić Olgę, która jest kucharką w naszym internacie.


- To byli wszyscy członkowie naszej kadry pedagogicznej, po wyjściu z sali otrzymacie kartki z numerami waszych sal klasowych, gdzie będą czekać na was wychowawcy-powiedział Pablo i wyszedł z sali.
Gdy tylko skończył mówić podbiegły do mnie dziewczyny:

- Jaką masz salę?!- krzyczała Fran.
- 24 - odpowiedziałam.
- My teź!-powiedziały chórem.
- A teraz chodźmy, nie możemy się spóźnić na pierwszą lekcję!.- powiedziałam dobitnie.
Gdy tylko weszłyśmy do sali ujrzalam Jackie siędzącą za biurkiem, a wieć to ona mialabyć w tym roku wychowawcą. Rok się rozpoczynał, ale tylko ja byłam tu nowa. Wszyscy doskonale znali internat z wcześniejszych lat, ale był wyjątek w tym roku nowy wychowawca, poprzedni odszedł na emeryturę. Czyli wszyscy maja czyste konta. Rozejrzałam się po klasie i ujrzalam znajome twarze, ale były też osoby które pierwszy raz na oczy widziałam.

- Chodź przedstawimy cię naszym przyjaciołom!- zaproponowała Ludmi.
- To nasi przyjaciele Cami i Maxi, a to Violetta- oznajmiła Argentynka.
- Hej miło Cię poznać!- odpowiedzieli.
Dziewczyna była bardzo ładna, lekko rudawe włosy sięgały do pasa, była bardzo ciekawie ubrana, widać było że ma swój własny styl. Chłopak w czapce, właśnie się do niej przytulał i wyglądali jak para więc długo się nie zastanawiałam i wypaliłam:
- Jak długo jesteście parą?
- Co? My? My jesteśmy tylko przyjaciółmi.- powiedziała i natychmiast odskoczyła od chłopaka.
- No nieważne- przerwała nam Fran- pokaże Ci jeszcze kilka osób, ale nie będę Cię przedstawiać, bo nie mamy zbyt dobrego kontaktu.
- A dlaczego?- zapytałam.
- To ci z tej sekty......- powiedziała 
- Daj spokój z tą sektą! Przecież sama latasz za Marco, a to ich przyjaciel!- krzyknęłam.
- To co innego! Zresztą nie ważne! To Andres, a ten Brazylijczyk to Broduey.Jest jeszcze Fede nasz kolega, ale narazie nigdzie go nie widzę.
Poznałam już wszystkich, ale mało mnie to obchodziło. Uporczywie szukałam wzrokiem Marco, chciałam mu wygarnąc, nakrzyczec na niego, ale go nie było. Bezczelny bał się przyjść!
- Vilu masz już przebranie? - usłyszałam głos Cami
- Co ? Jakie przebranie?- chciałam się upewnić, że dobrze usłyszałam.
- To ty nic nie wiesz? Na imprezę w stylu lat 80- dziesiątych!
- To ja już wiem, że nie idę nie nawidzę tych żenujących przebrań!
- O daj spokój rozerwiesz się trochę! My wszyscy idziemy, nie rób nam tego!
- No dobra pójdę, ale tylko na chwilę.
-  Wspaniale idziemy poszukać czegoś dla Ciebie!- powiedziała Fran chwytajac Maxiego i Ludmi za recę- A ty zostaniesz z Cami i trochę się poznacie!- oznajmiła.
Patrzyłam na Fran uciekającą z Ludmi i Maxim. Byłam ciekawa co takiego mi wymyślą!
- Przyjaźnisz się z Fran i Ludmiłą?- zapytałam
- Tak, to moje najlepsze przyjaciółki- odpowiedziała Cami.
Rozmawiałyśmy tak chyba z godzinę. Śmiałyśmy się i opowiadałysmy sobie różne historie. 
- Może poszłybyśmy coś zjeść? - zaproponowałam- Jestem bardzo głodna.













niedziela, 16 lutego 2014

Komentarze

Skoro z każdą chwilą jest was coraz wiecej to błagam o komentarze, żebym wiedziała czy wam się to podoba ; )

Rozdział 4

Szarpałam się ile mogłam ! Byłam przerażona! Gdy nagle poczułam znajome perfumy i szept do ucha.
- Błagam nie krzycz. Nic ci nie zrobię. Proszę zaufaj mi.- szeptał błagalnym tonem.
A ja nie wiem, naprawdę nie wiem dlaczego mu uwierzyłam ! Ale wiedziałam, że mnie nie skrzywdzi, wiedziałam że mogę mi ufać. Wziął mnie na ręce, biegł, poczułam jak wnosi mnie do jakiegoś pokoju i zamyka drzwi. Po chwili postawił mnie na podłodze.
- Co robisz dlaczego mnie tu przyniosłeś?
- Raczej co ty robisz chodząc o 2.00 po korytarzu ?
- Martwilam sie, bo dziewczyn nie było w pokoju, dlatego poszłam ich szukać! Co ty tu robisz pytam po raz ostatni ?
- Widziałem jak idziesz i musiałem cię zatrzymać. Tu jest niebezpiecznie.
-  A ten to samo! Taa wiem już o tym internat jest pełen potworów, zombie i innych takich .
- To wcale nie jest śmieszne ! W tym internacie jest wiele niebezpiecznych ludzi i musisz trzymać sie od nich z daleka.
- Moja sprawa co będę robić. Tobie nic do tego!- chciałam krzyknąć, ale zamknął mi usta
- Proszę nie krzycz nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził - powiedział i mnie przytulił
Poczułam się wspaniale, a Marco wyglądał nieziemsko w swojej piżamę. Chociaż nie widziałam go dokładnie, bo było bardzo ciemno ale i tak wiedziałam, że wygląda świetnie. Odsunęłam się od niego i odwróciłam. Było mi strasznie zimno, a on to chyba zauważył.


- Proszę, bo mi tu zaraz zmarzniesz- powiedział, ściągnął i podał mi swój t-shirt.
-Dziękuje- powiedziałam i założyłam na siebie bluzkę, która tak pięknie pachniało jego perfumami.
Gdy się odwróciłam, zobaczyłam ze Marco ma na sobie tylko spodnie. Speszyłam się trochę i znów odwróciłam.
- No co, taki brzydki jestem ?- usłyszałam.
- Nie o to chodzi, jestem zmęczona i chcę już iść spać- powiedziałam i pociągnęłam za klamkę.
Ciągnęłam i ciągnęłam, aż w końcu urwałam klamkę.
- No świetnie, teraz to tu sobie posiedzimy- śmiał się Marco.
- Ale śmieszne, pomóż mi to otworzyć.- powiedziałam, a on nachylił się nademną i po chwili obydwoje pchaliśmy drzwi. Chciałam się odwrócić i coś powiedzieć, ale jego twarz była tak blisko mojej. I nie wytrzymał, musiał to zrobić, po prostu nie było bardziej romantczycznej chwili. Zaczął mnie całować. Na początko delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie, a ja oddawałam jego pocałunki. Podniósł mnie do góry, a ja objęłam go nogami i dalej się całowalismy. Po chwili oderwałam się od niego i powiedziałam:
- Nie tutaj.
- Dobrze - powiedział i dalej mnie całował .
Gdy nagle ktoś otworzył drzwi ......



piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 3

Przybliżył się i delikatnie musnął moje usta.
- Jaaa muszę iść po walizkę.- wyjąkałam i odeszłam.
Marco popatrzył się na mnie jak na wariatę, ale co tu się dziwić. To normalny ucieka w takim momencie? Chyba tylko ja..... No, ale cóż trzeba mieć swoje zdanie i nie dać się nikomu całować po 3 godzinach znajomości. No to się dziś nie spisałam. Rozmyślałam tak, gdy nagle zobaczyłam Diego koło mojej walizki, właśnie ją otwierał.
- Co robisz idioto ! Oddaj mi to !- krzyczłam.
- Mówiłem, że ci nie odpuszczę. To jeszcze nie koniec ślicznotko.- powiedział i uśmiechnął się idiotyczne. Nienawidziłam go, ale wiedziałam że będę mieć z nim problemy. Z nim i z tym Marco, czego oni wszyscy ode mnie chcą? Z zamyśleń wyrwała mnie Fran, która do mnie podbiegła.
-Vilu wszystko ok ? - zapytała przerażona.
-Taak. Nic się nie stało.
-Mówiłam ci, ze jest niebezpieczny !- krzyczała
- Wiem, ale Porozmawiajmy o tym jutro. Teraz chce mi się spać, a jeszcze muszę poznać moje nowe ,,koleżanki" których tak się boisz - powiedziałam z uśmiechem.
- A co ty taka dowcipna jesteś ? Ja sie nikogo nie boje! Vamos !!
Po chwili dotarłyśmy do mojego pokoju, otworzyłam drzwi i zobzczyłam trzy dziewczyny siędzące na łóżkach. Gdy weszłam do środka wszystkie wstały i przedstawiły się po kolei robiąc strasznie dziwne miny.
- Hej jestem Naty - powiedziała dziewczyna o czarnych włosach i uśmiechnęła się szyderczo.

- Hej ja jestem Lena jej siostra.


- A ja mam na imię Lara- powiedziała ostatnia i to ona najbardziej mnie zaciekawiła. Dokładnie mi się przyglądała, jakby chciała mi coś zrobić.

- Fran możesz już iść- powiedziała Lara. - Teraz to my się nią zaopiekujemy.
- Jestem Violetta.- nagle powiedziałam, bo zdałam sobie sprawę, ze tylko ja się nie przedstawiłam.
Czekałam, czekałam a tu nic ! Żadna z nich nawet nie odezwała sie słowem! Byłam trochę zdezorientowana i nie wiedziałam co robić. Gdy nagle wstała Lara:
-  Słuchaj Violetko, nie wchodz nam w drogę, a my nie będziemy wchodzić w twoją. To twoje łóżko przy drzwiach będzie ok prawda ? - spytała wrednym głosem.
A ja nic nie odpowiedziałam, tylko rzuciłam swoje rzeczy na łóżko, umyłam sie i ubrałam. Kiedy wróciłam do pokoju z łazienki moich współlokatorek nie było. Ok to było dziwne, może Ludmi i 
Fran miały racje? Nie dawało mi to spokoju. Przypomniało mi się, że mówiły o tym, że te dziewczyny kumplują się  z 4 chłopakami. Pomyślałam, że może przyjaźnią się z Diego, a jeśli mam racje to także z Marco, bo oni mieszkają razem w pokoju, byłam prawie pewna że to oni bo rano Marco powiedział mi że mieszka w czteroosobowym pokoju a w internacie jest tylko jeden taki męskie pokój. Wiedziałam, że muszę to sprawdzić. Spojrzałam na zegarek ...... 1.48 w nocy i wyszłam z pokoju ubrana w piżamę. Szłam długim, ciemnym korytarzem, zmierzając do pokoju chłopców, gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy i zakrył usta.....





sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 2

-Oni gdzieś znikają codziennie w nocy i ukrywają jakąś tajemnice.-powiedziała bardzo poważnie Fran.-Myśle,że są w jakiejś sekcie.

Po tym co usłyszałam, lekko się uśmiechnęłam i powiedziałam:
-Dobrze się czujecie ? Haha, sekta? Serio?
- Vilu, proszę posłuchaj jej .-błagała Lu.
-Sorry dziewczyny, ale ja ich nie znam i nie mam powodów, by myśleć tak jak wy. -odpowiedziałam i ruszyłam dumnie do mojego pokoju.- A więc  numer 16..... Gdzie to jest ? Hm.
* nagle*
Łup!!!!!
-Ała, uważaj jak chodzisz !!!!- krzyknęłam na chłopaka, który na mnie wpadł.
- Idiotka, chodzić nie umie! A może potrafisz coś innego?-złapał mnie za rękę i zaczął się przybliżać...
-Ty chamie, zostaw mnie w spokoju!- zaczęłam się drzeć i dałam mu z liścia, kopnęłam w czułe miejsce i powaliłam na ziemie.(Chyba mało kto wie jakie silne ręce maja tenisistki ; p)
On nic nie mówił, tylko zwijał się z bólu, a wokół nas zebrała się liczna grupka osób, które się z niego śmiały.
-Jeszcze mnie popamiętasz!-krzyknął i zabił mnie wzrokiem.
A ja jak to ja,musiałam coś zrobić! Przecież nie pozwolę, żeby jakiś dupek, tak sie do mnie odnosił! Podbiegłam do niego i złapałam za ramię :
- Posłuchaj! Jeszcze raz się do mnie zbliżysz, a nie wstaniesz z tej podłogi!
Nagle podbiegł do nas jakiś chłopak :
- Diego ! Co tu się dzieje?!- zapytał, a tak właściwie to krzyknął, musiał znać dobrze tego idiotę.
- Nic.-odpowiedział Diego i odszedł.
- Wszystko ok ? - spytał ten drugi
- Chyba tak, ale on chyba nie jest normalny?
- Czasami zachowuje sie jak wariat to fakt, ale to mój najlepszy przyjaciel. Jestem Marco.-powiedział.
- Jestem Violetta.
- Nowa?- uśmiechnął się-możeby cię tak oprowadzić ?
- Tak właściwie to szukam pokoju nr 16, będę tam mieszkać.
- Oj daj spokój! Wiesz ile jest ciekawych miejsc w internacie ? Nie daj się prosić!
- Ok, ale ostrzegam. Twojego kumpla już powaliłam i ciebie też mogę!
-Haha ok, Chodźmy przy okazji powiesz mi co zrobiłaś Diego.- powiedział i uśmiechnął się tak ładnie.....

* 2 godz pózniej *
Przez cały ten czas byłam z Marco. Świetnie sie z nim bawilam. Miałam wrażenie, ze mnie rozumie. Okazało się, że kiedyś grał w tenisa, ale przestał bo urodziła mu się siostra i chciał jej poświęcić wiecej czasu, ale obiecał ze kiedyś zagramy razem. Zastanawiało mnie jedno, rano Francesca coś o nim mówiła, tyle że po włosku i nic nie zrozumiałam, może powinnam się ją o to zapytać ?
- Dziękuje, że mnie oprowadziłeś. Naprawdę to wiele dla mnie znaczy.-powiedziałam.
- Nie ma za co. - uśmiechnął sie i zrobił coś, czego się kompletnie nie spodziewałam.






Mam nadzieję, że dwa pierwsze rozdziały się podobały + komentujcie! ;*
Lodo <3

Informacja

Jeżeli chociaż trochę podobał się rozdział, to komentujcie, żebym wiedziała czy to pisanie ma jakiś sens ;)

Rozdział 1

Wiedziałam, od taty, że ten internat to najlepsza  szkoła w Hiszpani i że otworzy mi drzwi do nowego wspaniałego życia , w którym będę odważną biznes woman z przystojnym mężem i gromadka dzieci itd. Byłam strasznie zdenerwowana, bo nie wiedziałam jak te hiszpańskie dzieci zareaguja na taka cichutką Polkę.Gdy przekroczylam drzwi internatu ujrzalam krzatajaca sie sprzątaczkę i dzieci w różnym wieku zajęte rozmową. No tak. Nikt mnie nie zauważył, ale to chyba lepsze niż gdyby zaczęli sie śmiać albo coś takiego. Szłam korytarzem i zauważyłam piękną dziewczynę o błyszczących blond włosach. Była bardzo smutna i chyba płakała. Postanowiłam, że do niej podejdę i ją pocieszę.
- Przepraszam, wszystko ok ?- spytałam.
-Ale jestem głupia! To oczywiste, że nie jest z nią dobrze skoro płacze!-pomyślałam.
- Taak to niic wszystko dobrze. Dziękuje, że spytałaś.-odpowiedziała wycierając twarz husteczką.
- Napewno? Nie wyglądasz za dobrze. Mogę ci jakoś pomóc ?
- Nie naprawdę, dziękuje. Ale chwila ja cię chyba nie znam?-powiedziała.
- No tak nie możesz mnie znać.Chyba, że byłaś kiedyś w Polsce albo Argentynie.-odpowiedziałam śmiejąc się.
- Haaha czyli jesteś nowa? Mam na imię Ludmiła i jestem Argentynką. Może jednak widziałyśmy się wcześniej.-powiedziała z uśmiechem.
- Ja jestem Violetta. Fajnie, że kogoś w końcu tu poznałam.
Nagle podbiegła do nas jakaś dziewczyna. Miała czarne, rozpuszczone włosy i była całkiem inna z wyglądu niż jej przyjaciółka.
-Ludmi Cosa c'è di sbagliato con te? ben presto di essere in ritardo! Sono venuto a dirvi qualcosa. Marco mi ha detto che ...-powiedziała bardzo szybko i pociągneła za rękę Ludmiłę.
-Fran espera ! -krzyknęła Lu-To jest Violetta, nowa uczennica.
-O przepraszam-powiedziała,tym razem po hiszpańsku.Bardzo mnie to rozbawiło, bo miała uroczy akcent.-Jestem Francesca, miło mi cię poznać.Wiesz już z kim będziesz mieszkać w pokoju ?-spytała.
-Nie jeszcze nie wiem. Właśnie idę do dyrektora uzupełnić wszystkie formalności.
-Fajnie Vilu pójdziemy z tobą.Vilu jak ładnie to brzmi mogę do ciebie mówić Vilu, prawda ?-zapytała Włoszka.
-Tak, oczywiście.-zaśmiałam się i pobiegłam z dziewczynami do gabinetu Pabla-dyrektora internatu.
*2 minuty później *
Gdy weszliśmy do pokoju, zauważyłam mojego tatę siedzącego na krześle i rozmawiającego z dyrektorem.


-Tak oczywiście, o a to właśnie moja córka! Violu, widzę że zdążyłas już kogoś poznać !
-Si, papa to są Ludmiła i Francesca, która jest Włoszką.
-O jak miło, czyli nie będziesz jedynym obcokrajowcem w tej szkole.-powiedział z uśmiechem na ustach.
- Jak to Violetta nie jest Hiszpanką? - Wtrącił Pablo-Ma taki sam akcent jak my, no może oprócz Fran ; ) W takim razie pochodzicie z Ameryki Południowej.-bardziej ztwierdził niż spytał.
-Nie, jesteśmy Polakami, a akcent mam tak dobry, bo w Argentynie obracałam się w hiszpańskim środowisku-(Ale palnełam!Już nie mogłam powiedzieć, że chodziłam z Hiszpanami do klasy?)
-Bardzo mi miło, jesteś pierwszą Polką w naszym internacie !- powiedział entuzjastycznie Pablo,a mi zrobiło się miło na sercu -Porozmawiajmy o twoich treningach . Jeśli chodzi o muzykę to udostępniamy ci keyboard do pokoju i pianino, które znajduje się w korytarzu.Co do tenisa, wiem że trenujesz od 10 lat, ale niestety na terenie internatu nie mamy kortu.-odowiedział, a ja posmutniałam.
Oprócz muzyki tenis to była moja pasja, moje życie, moje hobby.Kochałam grać, wygrywać, patrzeć jak rodzice są ze mnie  dumni i jak ja jestem dumna z siebie. Ten sport dawał mi siłę.Nie wiedziałam, jak sobie poradzę bez gry w tenisa.
-Możemy zaproponować ci tylko dowożenie na treningi z Rafą Nadalem 2 razy w tygodniu.
Dwa razy w tygodniu to prawie nic, a przecież miałam poćwiczyć beckhand. Zaraz, zaraz on powiedział Rafa Nadal. Mój ukochany, nieziemsko przystojny tenisista! Nie mogłam w to uwierzyć ! Chciałam zacząć krzyczeć, ale przypomnialam sobie, że jestem w gabinecie dyrektora.
- To bardzo mało czasu, ale skoro tylko to jesteście w stanie załatwić.-udałam zawiedzioną.- W każdym razie bardzo dziękuje. Mam tylko jedno pytanie z kim będę mieszkać w pokoju?
-Już to ustaliliśmy, będziesz mieszkać z Natalią, jej siostrą Leną i Larą.
- Bardzo dziękuję.- odpowiedziałam. Byłam zawiedziona, że nie będę mieszkać z moimi nowymi koleżankami, ale przecież nie będę robić scen i prosić by mnie przeniósł do innego pokoju, już pierwszego dnia!
-Chodźmy- powiedziałam do dziewczyn.Ale one były jakieś dziwne posmutniały i patrzyły się w podłogę.-Coś się stało?-spytałam. Niemożliwe, że aż tak przejęły się tym, że nie będziemy razem w pokoju. Znały mnie dopiero jakieś 10 minut!
- No bo wiesz - zaczęła Fran- my cię już trochę polubiłyśmy i nie chciałybyśmy, żeby coś ci się stało.
- Ale co miałoby mi się stać?-spytałam trochę przerażona, bo tak to powiedziała, jakby te dziewczyny miały mnie zaraz zabić.
- No nie wiem. Po prostu one są bardzo dziwne trzymają się z 4 chłopakami i ......- na tym urwała.
- Iiiii co ? -powiedziałam trochę głośniej.
- Oni......


piątek, 31 stycznia 2014

Prolog

Siedzę sobie i nic. Siedzę i dalej nic. Chyba muszę pomyśleć co zrobię ze swoim życiem, bo jak narazie to klapa. Mam na imię violetta i przeprowadziłam sie z Buenos Aires do Madrytu mieszkam w internacie, a moim rodzice mieszkają teraz w Polsce ( jesteśmy Polakami), a uparli sie żebym chodziła do tego internatu ! Dziś mój pierwszy dzień ;( Może jakoś to przeżyje ?
Hej! Myślę,że zacznę pisać opowiadania jeśli mi to wyjdzie to postaram sie zmienić wygląd bloga i regularnie dodawać posty ;)