- Jest tiu kto ?
- Tak to ja - odpowiedziałam
- Vilu i Marco ? Co ty tu robiesz misiu?- spytała Fran gdy tylko zobaczyła Marco
- Co ? - wyksztusiłam oszołomiona.
- Przepraszam nie powinnam tego mówić - powiedziała trochę speszona- ale co tu robicie ?
- Ktoś nas tu zamknął dla zabawy, klamka sie urwała i siedzimy tu jakąs godzinę- skłamalam- a ty co robisz na korytarzu tak późno ?
- Usłyszałam krzyki i wyszłam z pokoju, myślałam że coś sie stało.
- Dobra teraz to nie ważne, wracamy do pokoju.- powiedziałam.
Marco skręcił w prawo, a my w lewo i nie wytrzymałam musiałam pogadać z Fran:
- Dlaczego powiedziałaś do Marco misiu?- spytałam.
- Tak jakoś.......
- Mów prawdę !
- No ok on mi sie podoba.
Po tych słowach mój świat się zawalił. Wydawało mi się, że mam już dwie koleżanki, poznałam fajnego chłopaka i wszystko zaczęło sie powoli układać, a tu klops. Okazuje sie, że mój kochańy Marco podoba się Fran, nie wiedziałam co powiedzieć, dlatego oznajmiłam że jestem zmęczona i chce iść spać, w końcu zostały mi jeszcze te 3 godz.
*Rano*
Obudziłam się o 7.00. Dziewczyn nie było. Gdzie one tak znikają? Wstalam z łóżka i poszłam do łazienki się umyć i przebrać. Ubrałam krótką, zwiewną, beżową spódnice i turkusowa koszule, którą przewiazalam w pasie. Włosy szybko związałam i byłam gotowa na spotkanie z resztą uczniów. Wszyscy mieliśmysie spotkać w głównym hallu. Pognałam ile sił w nogach, żeby się tyko nie spóźnić. Od razu zauważyłam Ludmi i Fran, ale nigdzie nie było Marco, Diego, Lary i Leny. To dziwne była tylko Natalia, która dziwne się mi przyglądała.
- Dzień dobry dzieci, witam w pierwszym dniu nauki chciałbym.......- Pablo coś tam gadał, ale ja go nie słuchałam, tylko obserwowałam wszystkich uczniów. Po jakimś czasie Pablo zaczął przedstawiać nauczycieli;
- Oto Angie, nauczycielka histori, zna się również na muzyce i jest moją żoną.
- Ja będę was uczył Języka hiszpańskiego i angielskiego.
- To Jackie, uczy W-fu i trenuje szermierską drużynę.
- Matematyki i fizyki będzie was uczył German.
-Nauczycielem WOSU i Języka niemieckiego jest Ramallo.
- A chemi uczy Pani Esmeralda.
-Beto jest informatykiem i technikiem.
- I na koniec Gregorio, który uczy geografi i biologi.
- Chcę wam również przedstawić Olgę, która jest kucharką w naszym internacie.
- To byli wszyscy członkowie naszej kadry pedagogicznej, po wyjściu z sali otrzymacie kartki z numerami waszych sal klasowych, gdzie będą czekać na was wychowawcy-powiedział Pablo i wyszedł z sali.
Gdy tylko skończył mówić podbiegły do mnie dziewczyny:
- Jaką masz salę?!- krzyczała Fran.
- 24 - odpowiedziałam.
- My teź!-powiedziały chórem.
- A teraz chodźmy, nie możemy się spóźnić na pierwszą lekcję!.- powiedziałam dobitnie.
Gdy tylko weszłyśmy do sali ujrzalam Jackie siędzącą za biurkiem, a wieć to ona mialabyć w tym roku wychowawcą. Rok się rozpoczynał, ale tylko ja byłam tu nowa. Wszyscy doskonale znali internat z wcześniejszych lat, ale był wyjątek w tym roku nowy wychowawca, poprzedni odszedł na emeryturę. Czyli wszyscy maja czyste konta. Rozejrzałam się po klasie i ujrzalam znajome twarze, ale były też osoby które pierwszy raz na oczy widziałam.
- Chodź przedstawimy cię naszym przyjaciołom!- zaproponowała Ludmi.
- To nasi przyjaciele Cami i Maxi, a to Violetta- oznajmiła Argentynka.
- Hej miło Cię poznać!- odpowiedzieli.
Dziewczyna była bardzo ładna, lekko rudawe włosy sięgały do pasa, była bardzo ciekawie ubrana, widać było że ma swój własny styl. Chłopak w czapce, właśnie się do niej przytulał i wyglądali jak para więc długo się nie zastanawiałam i wypaliłam:
- Jak długo jesteście parą?
- Co? My? My jesteśmy tylko przyjaciółmi.- powiedziała i natychmiast odskoczyła od chłopaka.
- No nieważne- przerwała nam Fran- pokaże Ci jeszcze kilka osób, ale nie będę Cię przedstawiać, bo nie mamy zbyt dobrego kontaktu.
- A dlaczego?- zapytałam.
- To ci z tej sekty......- powiedziała
- Daj spokój z tą sektą! Przecież sama latasz za Marco, a to ich przyjaciel!- krzyknęłam.
- To co innego! Zresztą nie ważne! To Andres, a ten Brazylijczyk to Broduey.Jest jeszcze Fede nasz kolega, ale narazie nigdzie go nie widzę.
Poznałam już wszystkich, ale mało mnie to obchodziło. Uporczywie szukałam wzrokiem Marco, chciałam mu wygarnąc, nakrzyczec na niego, ale go nie było. Bezczelny bał się przyjść!
- Vilu masz już przebranie? - usłyszałam głos Cami
- Co ? Jakie przebranie?- chciałam się upewnić, że dobrze usłyszałam.
- To ty nic nie wiesz? Na imprezę w stylu lat 80- dziesiątych!
- To ja już wiem, że nie idę nie nawidzę tych żenujących przebrań!
- O daj spokój rozerwiesz się trochę! My wszyscy idziemy, nie rób nam tego!
- No dobra pójdę, ale tylko na chwilę.
- Wspaniale idziemy poszukać czegoś dla Ciebie!- powiedziała Fran chwytajac Maxiego i Ludmi za recę- A ty zostaniesz z Cami i trochę się poznacie!- oznajmiła.
Patrzyłam na Fran uciekającą z Ludmi i Maxim. Byłam ciekawa co takiego mi wymyślą!
- Przyjaźnisz się z Fran i Ludmiłą?- zapytałam
- Tak, to moje najlepsze przyjaciółki- odpowiedziała Cami.
Rozmawiałyśmy tak chyba z godzinę. Śmiałyśmy się i opowiadałysmy sobie różne historie.
- Może poszłybyśmy coś zjeść? - zaproponowałam- Jestem bardzo głodna.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz