niedziela, 16 lutego 2014
Komentarze
Skoro z każdą chwilą jest was coraz wiecej to błagam o komentarze, żebym wiedziała czy wam się to podoba ; )
Rozdział 4
Szarpałam się ile mogłam ! Byłam przerażona! Gdy nagle poczułam znajome perfumy i szept do ucha.
- Błagam nie krzycz. Nic ci nie zrobię. Proszę zaufaj mi.- szeptał błagalnym tonem.
A ja nie wiem, naprawdę nie wiem dlaczego mu uwierzyłam ! Ale wiedziałam, że mnie nie skrzywdzi, wiedziałam że mogę mi ufać. Wziął mnie na ręce, biegł, poczułam jak wnosi mnie do jakiegoś pokoju i zamyka drzwi. Po chwili postawił mnie na podłodze.
- Co robisz dlaczego mnie tu przyniosłeś?
- Raczej co ty robisz chodząc o 2.00 po korytarzu ?
- Martwilam sie, bo dziewczyn nie było w pokoju, dlatego poszłam ich szukać! Co ty tu robisz pytam po raz ostatni ?
- Widziałem jak idziesz i musiałem cię zatrzymać. Tu jest niebezpiecznie.
- A ten to samo! Taa wiem już o tym internat jest pełen potworów, zombie i innych takich .
- To wcale nie jest śmieszne ! W tym internacie jest wiele niebezpiecznych ludzi i musisz trzymać sie od nich z daleka.
- Moja sprawa co będę robić. Tobie nic do tego!- chciałam krzyknąć, ale zamknął mi usta
- Proszę nie krzycz nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził - powiedział i mnie przytulił
Poczułam się wspaniale, a Marco wyglądał nieziemsko w swojej piżamę. Chociaż nie widziałam go dokładnie, bo było bardzo ciemno ale i tak wiedziałam, że wygląda świetnie. Odsunęłam się od niego i odwróciłam. Było mi strasznie zimno, a on to chyba zauważył.
- Proszę, bo mi tu zaraz zmarzniesz- powiedział, ściągnął i podał mi swój t-shirt.
-Dziękuje- powiedziałam i założyłam na siebie bluzkę, która tak pięknie pachniało jego perfumami.
Gdy się odwróciłam, zobaczyłam ze Marco ma na sobie tylko spodnie. Speszyłam się trochę i znów odwróciłam.
- No co, taki brzydki jestem ?- usłyszałam.
- Nie o to chodzi, jestem zmęczona i chcę już iść spać- powiedziałam i pociągnęłam za klamkę.
Ciągnęłam i ciągnęłam, aż w końcu urwałam klamkę.
- No świetnie, teraz to tu sobie posiedzimy- śmiał się Marco.
- Ale śmieszne, pomóż mi to otworzyć.- powiedziałam, a on nachylił się nademną i po chwili obydwoje pchaliśmy drzwi. Chciałam się odwrócić i coś powiedzieć, ale jego twarz była tak blisko mojej. I nie wytrzymał, musiał to zrobić, po prostu nie było bardziej romantczycznej chwili. Zaczął mnie całować. Na początko delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie, a ja oddawałam jego pocałunki. Podniósł mnie do góry, a ja objęłam go nogami i dalej się całowalismy. Po chwili oderwałam się od niego i powiedziałam:
- Nie tutaj.
- Dobrze - powiedział i dalej mnie całował .
Gdy nagle ktoś otworzył drzwi ......
- Błagam nie krzycz. Nic ci nie zrobię. Proszę zaufaj mi.- szeptał błagalnym tonem.
A ja nie wiem, naprawdę nie wiem dlaczego mu uwierzyłam ! Ale wiedziałam, że mnie nie skrzywdzi, wiedziałam że mogę mi ufać. Wziął mnie na ręce, biegł, poczułam jak wnosi mnie do jakiegoś pokoju i zamyka drzwi. Po chwili postawił mnie na podłodze.
- Co robisz dlaczego mnie tu przyniosłeś?
- Raczej co ty robisz chodząc o 2.00 po korytarzu ?
- Martwilam sie, bo dziewczyn nie było w pokoju, dlatego poszłam ich szukać! Co ty tu robisz pytam po raz ostatni ?
- Widziałem jak idziesz i musiałem cię zatrzymać. Tu jest niebezpiecznie.
- A ten to samo! Taa wiem już o tym internat jest pełen potworów, zombie i innych takich .
- To wcale nie jest śmieszne ! W tym internacie jest wiele niebezpiecznych ludzi i musisz trzymać sie od nich z daleka.
- Moja sprawa co będę robić. Tobie nic do tego!- chciałam krzyknąć, ale zamknął mi usta
- Proszę nie krzycz nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził - powiedział i mnie przytulił
Poczułam się wspaniale, a Marco wyglądał nieziemsko w swojej piżamę. Chociaż nie widziałam go dokładnie, bo było bardzo ciemno ale i tak wiedziałam, że wygląda świetnie. Odsunęłam się od niego i odwróciłam. Było mi strasznie zimno, a on to chyba zauważył.
-Dziękuje- powiedziałam i założyłam na siebie bluzkę, która tak pięknie pachniało jego perfumami.
Gdy się odwróciłam, zobaczyłam ze Marco ma na sobie tylko spodnie. Speszyłam się trochę i znów odwróciłam.
- No co, taki brzydki jestem ?- usłyszałam.
- Nie o to chodzi, jestem zmęczona i chcę już iść spać- powiedziałam i pociągnęłam za klamkę.
Ciągnęłam i ciągnęłam, aż w końcu urwałam klamkę.
- No świetnie, teraz to tu sobie posiedzimy- śmiał się Marco.
- Ale śmieszne, pomóż mi to otworzyć.- powiedziałam, a on nachylił się nademną i po chwili obydwoje pchaliśmy drzwi. Chciałam się odwrócić i coś powiedzieć, ale jego twarz była tak blisko mojej. I nie wytrzymał, musiał to zrobić, po prostu nie było bardziej romantczycznej chwili. Zaczął mnie całować. Na początko delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie, a ja oddawałam jego pocałunki. Podniósł mnie do góry, a ja objęłam go nogami i dalej się całowalismy. Po chwili oderwałam się od niego i powiedziałam:
- Nie tutaj.
- Dobrze - powiedział i dalej mnie całował .
Gdy nagle ktoś otworzył drzwi ......
piątek, 14 lutego 2014
Rozdział 3
Przybliżył się i delikatnie musnął moje usta.
- Jaaa muszę iść po walizkę.- wyjąkałam i odeszłam.
Marco popatrzył się na mnie jak na wariatę, ale co tu się dziwić. To normalny ucieka w takim momencie? Chyba tylko ja..... No, ale cóż trzeba mieć swoje zdanie i nie dać się nikomu całować po 3 godzinach znajomości. No to się dziś nie spisałam. Rozmyślałam tak, gdy nagle zobaczyłam Diego koło mojej walizki, właśnie ją otwierał.
- Co robisz idioto ! Oddaj mi to !- krzyczłam.
- Mówiłem, że ci nie odpuszczę. To jeszcze nie koniec ślicznotko.- powiedział i uśmiechnął się idiotyczne. Nienawidziłam go, ale wiedziałam że będę mieć z nim problemy. Z nim i z tym Marco, czego oni wszyscy ode mnie chcą? Z zamyśleń wyrwała mnie Fran, która do mnie podbiegła.
- Jaaa muszę iść po walizkę.- wyjąkałam i odeszłam.
Marco popatrzył się na mnie jak na wariatę, ale co tu się dziwić. To normalny ucieka w takim momencie? Chyba tylko ja..... No, ale cóż trzeba mieć swoje zdanie i nie dać się nikomu całować po 3 godzinach znajomości. No to się dziś nie spisałam. Rozmyślałam tak, gdy nagle zobaczyłam Diego koło mojej walizki, właśnie ją otwierał.
- Co robisz idioto ! Oddaj mi to !- krzyczłam.
- Mówiłem, że ci nie odpuszczę. To jeszcze nie koniec ślicznotko.- powiedział i uśmiechnął się idiotyczne. Nienawidziłam go, ale wiedziałam że będę mieć z nim problemy. Z nim i z tym Marco, czego oni wszyscy ode mnie chcą? Z zamyśleń wyrwała mnie Fran, która do mnie podbiegła.
-Vilu wszystko ok ? - zapytała przerażona.
-Taak. Nic się nie stało.
-Mówiłam ci, ze jest niebezpieczny !- krzyczała
- Wiem, ale Porozmawiajmy o tym jutro. Teraz chce mi się spać, a jeszcze muszę poznać moje nowe ,,koleżanki" których tak się boisz - powiedziałam z uśmiechem.
- A co ty taka dowcipna jesteś ? Ja sie nikogo nie boje! Vamos !!
Po chwili dotarłyśmy do mojego pokoju, otworzyłam drzwi i zobzczyłam trzy dziewczyny siędzące na łóżkach. Gdy weszłam do środka wszystkie wstały i przedstawiły się po kolei robiąc strasznie dziwne miny.
- Hej jestem Naty - powiedziała dziewczyna o czarnych włosach i uśmiechnęła się szyderczo.
- Hej ja jestem Lena jej siostra.
- A ja mam na imię Lara- powiedziała ostatnia i to ona najbardziej mnie zaciekawiła. Dokładnie mi się przyglądała, jakby chciała mi coś zrobić.
- Fran możesz już iść- powiedziała Lara. - Teraz to my się nią zaopiekujemy.
- Jestem Violetta.- nagle powiedziałam, bo zdałam sobie sprawę, ze tylko ja się nie przedstawiłam.
Czekałam, czekałam a tu nic ! Żadna z nich nawet nie odezwała sie słowem! Byłam trochę zdezorientowana i nie wiedziałam co robić. Gdy nagle wstała Lara:
- Słuchaj Violetko, nie wchodz nam w drogę, a my nie będziemy wchodzić w twoją. To twoje łóżko przy drzwiach będzie ok prawda ? - spytała wrednym głosem.
A ja nic nie odpowiedziałam, tylko rzuciłam swoje rzeczy na łóżko, umyłam sie i ubrałam. Kiedy wróciłam do pokoju z łazienki moich współlokatorek nie było. Ok to było dziwne, może Ludmi i
Fran miały racje? Nie dawało mi to spokoju. Przypomniało mi się, że mówiły o tym, że te dziewczyny kumplują się z 4 chłopakami. Pomyślałam, że może przyjaźnią się z Diego, a jeśli mam racje to także z Marco, bo oni mieszkają razem w pokoju, byłam prawie pewna że to oni bo rano Marco powiedział mi że mieszka w czteroosobowym pokoju a w internacie jest tylko jeden taki męskie pokój. Wiedziałam, że muszę to sprawdzić. Spojrzałam na zegarek ...... 1.48 w nocy i wyszłam z pokoju ubrana w piżamę. Szłam długim, ciemnym korytarzem, zmierzając do pokoju chłopców, gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy i zakrył usta.....
sobota, 1 lutego 2014
Rozdział 2
-Oni gdzieś znikają codziennie w nocy i ukrywają jakąś tajemnice.-powiedziała bardzo poważnie Fran.-Myśle,że są w jakiejś sekcie.
Po tym co usłyszałam, lekko się uśmiechnęłam i powiedziałam:
-Dobrze się czujecie ? Haha, sekta? Serio?
- Vilu, proszę posłuchaj jej .-błagała Lu.
-Sorry dziewczyny, ale ja ich nie znam i nie mam powodów, by myśleć tak jak wy. -odpowiedziałam i ruszyłam dumnie do mojego pokoju.- A więc numer 16..... Gdzie to jest ? Hm.
* nagle*
Łup!!!!!
-Ała, uważaj jak chodzisz !!!!- krzyknęłam na chłopaka, który na mnie wpadł.
- Idiotka, chodzić nie umie! A może potrafisz coś innego?-złapał mnie za rękę i zaczął się przybliżać...
-Ty chamie, zostaw mnie w spokoju!- zaczęłam się drzeć i dałam mu z liścia, kopnęłam w czułe miejsce i powaliłam na ziemie.(Chyba mało kto wie jakie silne ręce maja tenisistki ; p)
On nic nie mówił, tylko zwijał się z bólu, a wokół nas zebrała się liczna grupka osób, które się z niego śmiały.
-Jeszcze mnie popamiętasz!-krzyknął i zabił mnie wzrokiem.
A ja jak to ja,musiałam coś zrobić! Przecież nie pozwolę, żeby jakiś dupek, tak sie do mnie odnosił! Podbiegłam do niego i złapałam za ramię :
- Posłuchaj! Jeszcze raz się do mnie zbliżysz, a nie wstaniesz z tej podłogi!
Nagle podbiegł do nas jakiś chłopak :
- Diego ! Co tu się dzieje?!- zapytał, a tak właściwie to krzyknął, musiał znać dobrze tego idiotę.
- Nic.-odpowiedział Diego i odszedł.
- Wszystko ok ? - spytał ten drugi
- Chyba tak, ale on chyba nie jest normalny?
- Czasami zachowuje sie jak wariat to fakt, ale to mój najlepszy przyjaciel. Jestem Marco.-powiedział.
- Jestem Violetta.
- Nowa?- uśmiechnął się-możeby cię tak oprowadzić ?
- Tak właściwie to szukam pokoju nr 16, będę tam mieszkać.
- Oj daj spokój! Wiesz ile jest ciekawych miejsc w internacie ? Nie daj się prosić!
- Ok, ale ostrzegam. Twojego kumpla już powaliłam i ciebie też mogę!
-Haha ok, Chodźmy przy okazji powiesz mi co zrobiłaś Diego.- powiedział i uśmiechnął się tak ładnie.....
* 2 godz pózniej *
Przez cały ten czas byłam z Marco. Świetnie sie z nim bawilam. Miałam wrażenie, ze mnie rozumie. Okazało się, że kiedyś grał w tenisa, ale przestał bo urodziła mu się siostra i chciał jej poświęcić wiecej czasu, ale obiecał ze kiedyś zagramy razem. Zastanawiało mnie jedno, rano Francesca coś o nim mówiła, tyle że po włosku i nic nie zrozumiałam, może powinnam się ją o to zapytać ?
- Dziękuje, że mnie oprowadziłeś. Naprawdę to wiele dla mnie znaczy.-powiedziałam.
- Nie ma za co. - uśmiechnął sie i zrobił coś, czego się kompletnie nie spodziewałam.
Mam nadzieję, że dwa pierwsze rozdziały się podobały + komentujcie! ;*
Lodo <3
-Dobrze się czujecie ? Haha, sekta? Serio?
- Vilu, proszę posłuchaj jej .-błagała Lu.
-Sorry dziewczyny, ale ja ich nie znam i nie mam powodów, by myśleć tak jak wy. -odpowiedziałam i ruszyłam dumnie do mojego pokoju.- A więc numer 16..... Gdzie to jest ? Hm.
* nagle*
Łup!!!!!
-Ała, uważaj jak chodzisz !!!!- krzyknęłam na chłopaka, który na mnie wpadł.
- Idiotka, chodzić nie umie! A może potrafisz coś innego?-złapał mnie za rękę i zaczął się przybliżać...
-Ty chamie, zostaw mnie w spokoju!- zaczęłam się drzeć i dałam mu z liścia, kopnęłam w czułe miejsce i powaliłam na ziemie.(Chyba mało kto wie jakie silne ręce maja tenisistki ; p)
On nic nie mówił, tylko zwijał się z bólu, a wokół nas zebrała się liczna grupka osób, które się z niego śmiały.
-Jeszcze mnie popamiętasz!-krzyknął i zabił mnie wzrokiem.
A ja jak to ja,musiałam coś zrobić! Przecież nie pozwolę, żeby jakiś dupek, tak sie do mnie odnosił! Podbiegłam do niego i złapałam za ramię :
- Posłuchaj! Jeszcze raz się do mnie zbliżysz, a nie wstaniesz z tej podłogi!
Nagle podbiegł do nas jakiś chłopak :
- Diego ! Co tu się dzieje?!- zapytał, a tak właściwie to krzyknął, musiał znać dobrze tego idiotę.
- Nic.-odpowiedział Diego i odszedł.
- Wszystko ok ? - spytał ten drugi
- Chyba tak, ale on chyba nie jest normalny?
- Czasami zachowuje sie jak wariat to fakt, ale to mój najlepszy przyjaciel. Jestem Marco.-powiedział.
- Jestem Violetta.
- Nowa?- uśmiechnął się-możeby cię tak oprowadzić ?
- Tak właściwie to szukam pokoju nr 16, będę tam mieszkać.
- Oj daj spokój! Wiesz ile jest ciekawych miejsc w internacie ? Nie daj się prosić!
- Ok, ale ostrzegam. Twojego kumpla już powaliłam i ciebie też mogę!
-Haha ok, Chodźmy przy okazji powiesz mi co zrobiłaś Diego.- powiedział i uśmiechnął się tak ładnie.....
Przez cały ten czas byłam z Marco. Świetnie sie z nim bawilam. Miałam wrażenie, ze mnie rozumie. Okazało się, że kiedyś grał w tenisa, ale przestał bo urodziła mu się siostra i chciał jej poświęcić wiecej czasu, ale obiecał ze kiedyś zagramy razem. Zastanawiało mnie jedno, rano Francesca coś o nim mówiła, tyle że po włosku i nic nie zrozumiałam, może powinnam się ją o to zapytać ?
- Dziękuje, że mnie oprowadziłeś. Naprawdę to wiele dla mnie znaczy.-powiedziałam.
- Nie ma za co. - uśmiechnął sie i zrobił coś, czego się kompletnie nie spodziewałam.
Mam nadzieję, że dwa pierwsze rozdziały się podobały + komentujcie! ;*
Lodo <3
Informacja
Jeżeli chociaż trochę podobał się rozdział, to komentujcie, żebym wiedziała czy to pisanie ma jakiś sens ;)
Rozdział 1
Wiedziałam, od taty, że ten internat to najlepsza szkoła w Hiszpani i że otworzy mi drzwi do nowego wspaniałego życia , w którym będę odważną biznes woman z przystojnym mężem i gromadka dzieci itd. Byłam strasznie zdenerwowana, bo nie wiedziałam jak te hiszpańskie dzieci zareaguja na taka cichutką Polkę.Gdy przekroczylam drzwi internatu ujrzalam krzatajaca sie sprzątaczkę i dzieci w różnym wieku zajęte rozmową. No tak. Nikt mnie nie zauważył, ale to chyba lepsze niż gdyby zaczęli sie śmiać albo coś takiego. Szłam korytarzem i zauważyłam piękną dziewczynę o błyszczących blond włosach. Była bardzo smutna i chyba płakała. Postanowiłam, że do niej podejdę i ją pocieszę.
- Przepraszam, wszystko ok ?- spytałam.
-Ale jestem głupia! To oczywiste, że nie jest z nią dobrze skoro płacze!-pomyślałam.
- Taak to niic wszystko dobrze. Dziękuje, że spytałaś.-odpowiedziała wycierając twarz husteczką.
- Napewno? Nie wyglądasz za dobrze. Mogę ci jakoś pomóc ?
- Nie naprawdę, dziękuje. Ale chwila ja cię chyba nie znam?-powiedziała.
- No tak nie możesz mnie znać.Chyba, że byłaś kiedyś w Polsce albo Argentynie.-odpowiedziałam śmiejąc się.
- Haaha czyli jesteś nowa? Mam na imię Ludmiła i jestem Argentynką. Może jednak widziałyśmy się wcześniej.-powiedziała z uśmiechem.
- Ja jestem Violetta. Fajnie, że kogoś w końcu tu poznałam.
Nagle podbiegła do nas jakaś dziewczyna. Miała czarne, rozpuszczone włosy i była całkiem inna z wyglądu niż jej przyjaciółka.
-Ludmi Cosa c'è di sbagliato con te? ben presto di essere in ritardo! Sono venuto a dirvi qualcosa. Marco mi ha detto che ...-powiedziała bardzo szybko i pociągneła za rękę Ludmiłę.
-Fran espera ! -krzyknęła Lu-To jest Violetta, nowa uczennica.
-O przepraszam-powiedziała,tym razem po hiszpańsku.Bardzo mnie to rozbawiło, bo miała uroczy akcent.-Jestem Francesca, miło mi cię poznać.Wiesz już z kim będziesz mieszkać w pokoju ?-spytała.
-Nie jeszcze nie wiem. Właśnie idę do dyrektora uzupełnić wszystkie formalności.
-Fajnie Vilu pójdziemy z tobą.Vilu jak ładnie to brzmi mogę do ciebie mówić Vilu, prawda ?-zapytała Włoszka.
-Tak, oczywiście.-zaśmiałam się i pobiegłam z dziewczynami do gabinetu Pabla-dyrektora internatu.
*2 minuty później *
Gdy weszliśmy do pokoju, zauważyłam mojego tatę siedzącego na krześle i rozmawiającego z dyrektorem.
-Tak oczywiście, o a to właśnie moja córka! Violu, widzę że zdążyłas już kogoś poznać !
-Si, papa to są Ludmiła i Francesca, która jest Włoszką.
-O jak miło, czyli nie będziesz jedynym obcokrajowcem w tej szkole.-powiedział z uśmiechem na ustach.
- Jak to Violetta nie jest Hiszpanką? - Wtrącił Pablo-Ma taki sam akcent jak my, no może oprócz Fran ; ) W takim razie pochodzicie z Ameryki Południowej.-bardziej ztwierdził niż spytał.
-Nie, jesteśmy Polakami, a akcent mam tak dobry, bo w Argentynie obracałam się w hiszpańskim środowisku-(Ale palnełam!Już nie mogłam powiedzieć, że chodziłam z Hiszpanami do klasy?)
-Bardzo mi miło, jesteś pierwszą Polką w naszym internacie !- powiedział entuzjastycznie Pablo,a mi zrobiło się miło na sercu -Porozmawiajmy o twoich treningach . Jeśli chodzi o muzykę to udostępniamy ci keyboard do pokoju i pianino, które znajduje się w korytarzu.Co do tenisa, wiem że trenujesz od 10 lat, ale niestety na terenie internatu nie mamy kortu.-odowiedział, a ja posmutniałam.
Oprócz muzyki tenis to była moja pasja, moje życie, moje hobby.Kochałam grać, wygrywać, patrzeć jak rodzice są ze mnie dumni i jak ja jestem dumna z siebie. Ten sport dawał mi siłę.Nie wiedziałam, jak sobie poradzę bez gry w tenisa.
-Możemy zaproponować ci tylko dowożenie na treningi z Rafą Nadalem 2 razy w tygodniu.
Dwa razy w tygodniu to prawie nic, a przecież miałam poćwiczyć beckhand. Zaraz, zaraz on powiedział Rafa Nadal. Mój ukochany, nieziemsko przystojny tenisista! Nie mogłam w to uwierzyć ! Chciałam zacząć krzyczeć, ale przypomnialam sobie, że jestem w gabinecie dyrektora.
- To bardzo mało czasu, ale skoro tylko to jesteście w stanie załatwić.-udałam zawiedzioną.- W każdym razie bardzo dziękuje. Mam tylko jedno pytanie z kim będę mieszkać w pokoju?
-Już to ustaliliśmy, będziesz mieszkać z Natalią, jej siostrą Leną i Larą.
- Bardzo dziękuję.- odpowiedziałam. Byłam zawiedziona, że nie będę mieszkać z moimi nowymi koleżankami, ale przecież nie będę robić scen i prosić by mnie przeniósł do innego pokoju, już pierwszego dnia!
-Chodźmy- powiedziałam do dziewczyn.Ale one były jakieś dziwne posmutniały i patrzyły się w podłogę.-Coś się stało?-spytałam. Niemożliwe, że aż tak przejęły się tym, że nie będziemy razem w pokoju. Znały mnie dopiero jakieś 10 minut!
- No bo wiesz - zaczęła Fran- my cię już trochę polubiłyśmy i nie chciałybyśmy, żeby coś ci się stało.
- Ale co miałoby mi się stać?-spytałam trochę przerażona, bo tak to powiedziała, jakby te dziewczyny miały mnie zaraz zabić.
- No nie wiem. Po prostu one są bardzo dziwne trzymają się z 4 chłopakami i ......- na tym urwała.
- Iiiii co ? -powiedziałam trochę głośniej.
- Oni......
- Przepraszam, wszystko ok ?- spytałam.
-Ale jestem głupia! To oczywiste, że nie jest z nią dobrze skoro płacze!-pomyślałam.
- Taak to niic wszystko dobrze. Dziękuje, że spytałaś.-odpowiedziała wycierając twarz husteczką.
- Napewno? Nie wyglądasz za dobrze. Mogę ci jakoś pomóc ?
- Nie naprawdę, dziękuje. Ale chwila ja cię chyba nie znam?-powiedziała.
- No tak nie możesz mnie znać.Chyba, że byłaś kiedyś w Polsce albo Argentynie.-odpowiedziałam śmiejąc się.
- Haaha czyli jesteś nowa? Mam na imię Ludmiła i jestem Argentynką. Może jednak widziałyśmy się wcześniej.-powiedziała z uśmiechem.
- Ja jestem Violetta. Fajnie, że kogoś w końcu tu poznałam.
Nagle podbiegła do nas jakaś dziewczyna. Miała czarne, rozpuszczone włosy i była całkiem inna z wyglądu niż jej przyjaciółka.
-Ludmi Cosa c'è di sbagliato con te? ben presto di essere in ritardo! Sono venuto a dirvi qualcosa. Marco mi ha detto che ...-powiedziała bardzo szybko i pociągneła za rękę Ludmiłę.
-Fran espera ! -krzyknęła Lu-To jest Violetta, nowa uczennica.
-O przepraszam-powiedziała,tym razem po hiszpańsku.Bardzo mnie to rozbawiło, bo miała uroczy akcent.-Jestem Francesca, miło mi cię poznać.Wiesz już z kim będziesz mieszkać w pokoju ?-spytała.
-Nie jeszcze nie wiem. Właśnie idę do dyrektora uzupełnić wszystkie formalności.
-Fajnie Vilu pójdziemy z tobą.Vilu jak ładnie to brzmi mogę do ciebie mówić Vilu, prawda ?-zapytała Włoszka.
-Tak, oczywiście.-zaśmiałam się i pobiegłam z dziewczynami do gabinetu Pabla-dyrektora internatu.
*2 minuty później *
Gdy weszliśmy do pokoju, zauważyłam mojego tatę siedzącego na krześle i rozmawiającego z dyrektorem.
-Tak oczywiście, o a to właśnie moja córka! Violu, widzę że zdążyłas już kogoś poznać !
-Si, papa to są Ludmiła i Francesca, która jest Włoszką.
-O jak miło, czyli nie będziesz jedynym obcokrajowcem w tej szkole.-powiedział z uśmiechem na ustach.
- Jak to Violetta nie jest Hiszpanką? - Wtrącił Pablo-Ma taki sam akcent jak my, no może oprócz Fran ; ) W takim razie pochodzicie z Ameryki Południowej.-bardziej ztwierdził niż spytał.
-Nie, jesteśmy Polakami, a akcent mam tak dobry, bo w Argentynie obracałam się w hiszpańskim środowisku-(Ale palnełam!Już nie mogłam powiedzieć, że chodziłam z Hiszpanami do klasy?)
-Bardzo mi miło, jesteś pierwszą Polką w naszym internacie !- powiedział entuzjastycznie Pablo,a mi zrobiło się miło na sercu -Porozmawiajmy o twoich treningach . Jeśli chodzi o muzykę to udostępniamy ci keyboard do pokoju i pianino, które znajduje się w korytarzu.Co do tenisa, wiem że trenujesz od 10 lat, ale niestety na terenie internatu nie mamy kortu.-odowiedział, a ja posmutniałam.
Oprócz muzyki tenis to była moja pasja, moje życie, moje hobby.Kochałam grać, wygrywać, patrzeć jak rodzice są ze mnie dumni i jak ja jestem dumna z siebie. Ten sport dawał mi siłę.Nie wiedziałam, jak sobie poradzę bez gry w tenisa.
-Możemy zaproponować ci tylko dowożenie na treningi z Rafą Nadalem 2 razy w tygodniu.
Dwa razy w tygodniu to prawie nic, a przecież miałam poćwiczyć beckhand. Zaraz, zaraz on powiedział Rafa Nadal. Mój ukochany, nieziemsko przystojny tenisista! Nie mogłam w to uwierzyć ! Chciałam zacząć krzyczeć, ale przypomnialam sobie, że jestem w gabinecie dyrektora.
- To bardzo mało czasu, ale skoro tylko to jesteście w stanie załatwić.-udałam zawiedzioną.- W każdym razie bardzo dziękuje. Mam tylko jedno pytanie z kim będę mieszkać w pokoju?
-Już to ustaliliśmy, będziesz mieszkać z Natalią, jej siostrą Leną i Larą.
- Bardzo dziękuję.- odpowiedziałam. Byłam zawiedziona, że nie będę mieszkać z moimi nowymi koleżankami, ale przecież nie będę robić scen i prosić by mnie przeniósł do innego pokoju, już pierwszego dnia!
-Chodźmy- powiedziałam do dziewczyn.Ale one były jakieś dziwne posmutniały i patrzyły się w podłogę.-Coś się stało?-spytałam. Niemożliwe, że aż tak przejęły się tym, że nie będziemy razem w pokoju. Znały mnie dopiero jakieś 10 minut!
- No bo wiesz - zaczęła Fran- my cię już trochę polubiłyśmy i nie chciałybyśmy, żeby coś ci się stało.
- Ale co miałoby mi się stać?-spytałam trochę przerażona, bo tak to powiedziała, jakby te dziewczyny miały mnie zaraz zabić.
- No nie wiem. Po prostu one są bardzo dziwne trzymają się z 4 chłopakami i ......- na tym urwała.
- Iiiii co ? -powiedziałam trochę głośniej.
- Oni......
Subskrybuj:
Posty (Atom)








