sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 1

Wiedziałam, od taty, że ten internat to najlepsza  szkoła w Hiszpani i że otworzy mi drzwi do nowego wspaniałego życia , w którym będę odważną biznes woman z przystojnym mężem i gromadka dzieci itd. Byłam strasznie zdenerwowana, bo nie wiedziałam jak te hiszpańskie dzieci zareaguja na taka cichutką Polkę.Gdy przekroczylam drzwi internatu ujrzalam krzatajaca sie sprzątaczkę i dzieci w różnym wieku zajęte rozmową. No tak. Nikt mnie nie zauważył, ale to chyba lepsze niż gdyby zaczęli sie śmiać albo coś takiego. Szłam korytarzem i zauważyłam piękną dziewczynę o błyszczących blond włosach. Była bardzo smutna i chyba płakała. Postanowiłam, że do niej podejdę i ją pocieszę.
- Przepraszam, wszystko ok ?- spytałam.
-Ale jestem głupia! To oczywiste, że nie jest z nią dobrze skoro płacze!-pomyślałam.
- Taak to niic wszystko dobrze. Dziękuje, że spytałaś.-odpowiedziała wycierając twarz husteczką.
- Napewno? Nie wyglądasz za dobrze. Mogę ci jakoś pomóc ?
- Nie naprawdę, dziękuje. Ale chwila ja cię chyba nie znam?-powiedziała.
- No tak nie możesz mnie znać.Chyba, że byłaś kiedyś w Polsce albo Argentynie.-odpowiedziałam śmiejąc się.
- Haaha czyli jesteś nowa? Mam na imię Ludmiła i jestem Argentynką. Może jednak widziałyśmy się wcześniej.-powiedziała z uśmiechem.
- Ja jestem Violetta. Fajnie, że kogoś w końcu tu poznałam.
Nagle podbiegła do nas jakaś dziewczyna. Miała czarne, rozpuszczone włosy i była całkiem inna z wyglądu niż jej przyjaciółka.
-Ludmi Cosa c'è di sbagliato con te? ben presto di essere in ritardo! Sono venuto a dirvi qualcosa. Marco mi ha detto che ...-powiedziała bardzo szybko i pociągneła za rękę Ludmiłę.
-Fran espera ! -krzyknęła Lu-To jest Violetta, nowa uczennica.
-O przepraszam-powiedziała,tym razem po hiszpańsku.Bardzo mnie to rozbawiło, bo miała uroczy akcent.-Jestem Francesca, miło mi cię poznać.Wiesz już z kim będziesz mieszkać w pokoju ?-spytała.
-Nie jeszcze nie wiem. Właśnie idę do dyrektora uzupełnić wszystkie formalności.
-Fajnie Vilu pójdziemy z tobą.Vilu jak ładnie to brzmi mogę do ciebie mówić Vilu, prawda ?-zapytała Włoszka.
-Tak, oczywiście.-zaśmiałam się i pobiegłam z dziewczynami do gabinetu Pabla-dyrektora internatu.
*2 minuty później *
Gdy weszliśmy do pokoju, zauważyłam mojego tatę siedzącego na krześle i rozmawiającego z dyrektorem.


-Tak oczywiście, o a to właśnie moja córka! Violu, widzę że zdążyłas już kogoś poznać !
-Si, papa to są Ludmiła i Francesca, która jest Włoszką.
-O jak miło, czyli nie będziesz jedynym obcokrajowcem w tej szkole.-powiedział z uśmiechem na ustach.
- Jak to Violetta nie jest Hiszpanką? - Wtrącił Pablo-Ma taki sam akcent jak my, no może oprócz Fran ; ) W takim razie pochodzicie z Ameryki Południowej.-bardziej ztwierdził niż spytał.
-Nie, jesteśmy Polakami, a akcent mam tak dobry, bo w Argentynie obracałam się w hiszpańskim środowisku-(Ale palnełam!Już nie mogłam powiedzieć, że chodziłam z Hiszpanami do klasy?)
-Bardzo mi miło, jesteś pierwszą Polką w naszym internacie !- powiedział entuzjastycznie Pablo,a mi zrobiło się miło na sercu -Porozmawiajmy o twoich treningach . Jeśli chodzi o muzykę to udostępniamy ci keyboard do pokoju i pianino, które znajduje się w korytarzu.Co do tenisa, wiem że trenujesz od 10 lat, ale niestety na terenie internatu nie mamy kortu.-odowiedział, a ja posmutniałam.
Oprócz muzyki tenis to była moja pasja, moje życie, moje hobby.Kochałam grać, wygrywać, patrzeć jak rodzice są ze mnie  dumni i jak ja jestem dumna z siebie. Ten sport dawał mi siłę.Nie wiedziałam, jak sobie poradzę bez gry w tenisa.
-Możemy zaproponować ci tylko dowożenie na treningi z Rafą Nadalem 2 razy w tygodniu.
Dwa razy w tygodniu to prawie nic, a przecież miałam poćwiczyć beckhand. Zaraz, zaraz on powiedział Rafa Nadal. Mój ukochany, nieziemsko przystojny tenisista! Nie mogłam w to uwierzyć ! Chciałam zacząć krzyczeć, ale przypomnialam sobie, że jestem w gabinecie dyrektora.
- To bardzo mało czasu, ale skoro tylko to jesteście w stanie załatwić.-udałam zawiedzioną.- W każdym razie bardzo dziękuje. Mam tylko jedno pytanie z kim będę mieszkać w pokoju?
-Już to ustaliliśmy, będziesz mieszkać z Natalią, jej siostrą Leną i Larą.
- Bardzo dziękuję.- odpowiedziałam. Byłam zawiedziona, że nie będę mieszkać z moimi nowymi koleżankami, ale przecież nie będę robić scen i prosić by mnie przeniósł do innego pokoju, już pierwszego dnia!
-Chodźmy- powiedziałam do dziewczyn.Ale one były jakieś dziwne posmutniały i patrzyły się w podłogę.-Coś się stało?-spytałam. Niemożliwe, że aż tak przejęły się tym, że nie będziemy razem w pokoju. Znały mnie dopiero jakieś 10 minut!
- No bo wiesz - zaczęła Fran- my cię już trochę polubiłyśmy i nie chciałybyśmy, żeby coś ci się stało.
- Ale co miałoby mi się stać?-spytałam trochę przerażona, bo tak to powiedziała, jakby te dziewczyny miały mnie zaraz zabić.
- No nie wiem. Po prostu one są bardzo dziwne trzymają się z 4 chłopakami i ......- na tym urwała.
- Iiiii co ? -powiedziałam trochę głośniej.
- Oni......


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz