sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 2

-Oni gdzieś znikają codziennie w nocy i ukrywają jakąś tajemnice.-powiedziała bardzo poważnie Fran.-Myśle,że są w jakiejś sekcie.

Po tym co usłyszałam, lekko się uśmiechnęłam i powiedziałam:
-Dobrze się czujecie ? Haha, sekta? Serio?
- Vilu, proszę posłuchaj jej .-błagała Lu.
-Sorry dziewczyny, ale ja ich nie znam i nie mam powodów, by myśleć tak jak wy. -odpowiedziałam i ruszyłam dumnie do mojego pokoju.- A więc  numer 16..... Gdzie to jest ? Hm.
* nagle*
Łup!!!!!
-Ała, uważaj jak chodzisz !!!!- krzyknęłam na chłopaka, który na mnie wpadł.
- Idiotka, chodzić nie umie! A może potrafisz coś innego?-złapał mnie za rękę i zaczął się przybliżać...
-Ty chamie, zostaw mnie w spokoju!- zaczęłam się drzeć i dałam mu z liścia, kopnęłam w czułe miejsce i powaliłam na ziemie.(Chyba mało kto wie jakie silne ręce maja tenisistki ; p)
On nic nie mówił, tylko zwijał się z bólu, a wokół nas zebrała się liczna grupka osób, które się z niego śmiały.
-Jeszcze mnie popamiętasz!-krzyknął i zabił mnie wzrokiem.
A ja jak to ja,musiałam coś zrobić! Przecież nie pozwolę, żeby jakiś dupek, tak sie do mnie odnosił! Podbiegłam do niego i złapałam za ramię :
- Posłuchaj! Jeszcze raz się do mnie zbliżysz, a nie wstaniesz z tej podłogi!
Nagle podbiegł do nas jakiś chłopak :
- Diego ! Co tu się dzieje?!- zapytał, a tak właściwie to krzyknął, musiał znać dobrze tego idiotę.
- Nic.-odpowiedział Diego i odszedł.
- Wszystko ok ? - spytał ten drugi
- Chyba tak, ale on chyba nie jest normalny?
- Czasami zachowuje sie jak wariat to fakt, ale to mój najlepszy przyjaciel. Jestem Marco.-powiedział.
- Jestem Violetta.
- Nowa?- uśmiechnął się-możeby cię tak oprowadzić ?
- Tak właściwie to szukam pokoju nr 16, będę tam mieszkać.
- Oj daj spokój! Wiesz ile jest ciekawych miejsc w internacie ? Nie daj się prosić!
- Ok, ale ostrzegam. Twojego kumpla już powaliłam i ciebie też mogę!
-Haha ok, Chodźmy przy okazji powiesz mi co zrobiłaś Diego.- powiedział i uśmiechnął się tak ładnie.....

* 2 godz pózniej *
Przez cały ten czas byłam z Marco. Świetnie sie z nim bawilam. Miałam wrażenie, ze mnie rozumie. Okazało się, że kiedyś grał w tenisa, ale przestał bo urodziła mu się siostra i chciał jej poświęcić wiecej czasu, ale obiecał ze kiedyś zagramy razem. Zastanawiało mnie jedno, rano Francesca coś o nim mówiła, tyle że po włosku i nic nie zrozumiałam, może powinnam się ją o to zapytać ?
- Dziękuje, że mnie oprowadziłeś. Naprawdę to wiele dla mnie znaczy.-powiedziałam.
- Nie ma za co. - uśmiechnął sie i zrobił coś, czego się kompletnie nie spodziewałam.






Mam nadzieję, że dwa pierwsze rozdziały się podobały + komentujcie! ;*
Lodo <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz